Pstrykać każdy może, trochę lepiej lub często gorzej...

Pstryk i zdjęcie gotowe! 

Fotografia aby była podróżą sentymentalną, musi zawierać dawkę emocji złapaną przez fotografującego

Mój pierwszy ślub, moją pierwszą cyfrówką...17 lat temu. Ho, ho. W ciagu kilku lat byłem fotografem na przeszło czterdziestu ślubach . Potem nastąpiła kilkuletnia przerwa. Podjąłem się ambitnych zadań. Pracowałem dla teatru, dla magazynów ilustrowanych. Zacząłem filmować. Tworzyłem dla zespołu Mazowsze oraz zespołu Śląsk. Robiłem reportaże, filmy dokumentalne i reklamowe.

W zeszły roku znajomi poprosili mnie o to abym zarejestrował ich ślub. Przypomniało mi to stare czasy. Postanowiłem wrócić do ślubów. Tym razem uzbrojony o sprzęt filmujący. 

Drodzy Narzeczeni!

Żeby stworzyć niebanalny obraz potrzeba coś więcej niż przyłożyć wizjer do oka i nacisnąć migawkę.  

Widziałem nietęgie miny nowożeńców kiedy oglądali marne owoce pracy pani Jadzi fotograf i pana Stasia kamerzysty, skądinąd bardzo sympatycznych ludzi, wesołych, otwartych, przyjaznych, wręcz czarujących i na dodatek naprawdę ciężko pracujących.

Jaki powinien być fotograf czy filmowiec? 

otwarty

który potrafi się dostosować do przestrzeni, w której przyszło mu pracować. Ślub to nie plan filmowy, gdzie można dublować do skutku. Nie da się powtórzyć przysięgi małżeńskiej, nie da się powtórzyć pierwszego tańca.

W zasadzie niczego poza ujęciami plenerowymi nie da się powtórzyć.  

dyskretny

który nie pajacuje, nie biega jak szalony po kościele rozpraszając nastrój chwili i miejsca. Rejestracja powinna odbywać się prawie niezauważalnie. Znamienny jest zachwyt nad zdjęciem i pytanie młodych: Kiedy Pan to zrobił?

z właściwym sprzętem

a nie obwieszony jak choinka najnowszymi cudami techniki, których nadmiar poza łechtaniem ego “pstrykacza”, nie pomaga w pracy. Kiedy widzę “pstrykaczy” w akcji, to często zastanawiam się kto im za ich pstrykanie płaci. “Uwielbiam” tych, którzy po każdym “pstyk” wpatrują się w trzy calowy monitorek aparatu, i zdają się analizować zdjęcie, kiedy w tym czasie uciekają im być może najważniejsze chwile.

Uwaga na “pstrykaczy” z lampą błyskową. 

Zapytajcie fotografa, którego ofertę bierzecie pod uwagę, czy używa nasadzanej na aparat lampy błyskowej. Jeśli używa, to szukajcie następnego.
Możliwości dzisiejszego sprzętu pozwalają na robienie zdjęć prawie w ciemności bez błyskania. Ja pozbyłem się lampy w 2005 roku, kiedy aparat nie miał nawet setnej części możliwości dzisiejszych kamer. Lampa denerwuje ludzi, którzy na przykład tańczą w nastroju przy blasku świec, a tu nagły szok po oczach i po nastroju. Oprócz tego błysk niszczy pracę filmującego ponieważ tnie obraz. Wystarczy kilka błysków i cała sekwencja jest do wyrzucenia. I wreszcie światło z lampy błyskowej, nawet to odbite od sufitu, ma mało korzystny wpływ na klimat zdjęć. 

Pan Kaziu kamerzysta,

czyli osoba, której raczej nie chcielibyście na swoim ślubie  

Pan kamerzysta stoi najczęściej sztywno przyklejony do jednego miejsca w kącie sali. Zdarza mu się czasem zmienić pozycję, ale tylko po to, aby iść coś zjeść, po czym znowu wraca do kąta sali. Efektem jego pracy są płyty DVD z materiałem jak leci bez montażu, ciągnącego się jak wieczność. Na szczęście ten typ odchodzi do lamusa. 

Natomiast jego miejsce zastępuje coraz częściej...

...niedoszły reżyser, 

czyli osobnik równie irytujący nowożeńców, a może i bardziej niż pan Kaziu kamerzysta 

Posiada obszerną wiedzę teoretyczną, zna się na sprzęcie i sięga po nowinki techniczne. Steadicam, jazda czy dron nie są mu obce, ale imponujący sprzęt nie służy, temu aby polepszyć efekt pracy, tylko ma uzasadnić horrendalną cenę za usługę.
Zwykle taki niedoszły reżyser, w przeciwieństwie do skromnej postawy pana Kazia kamerzysty, lata jak oszalały i w zasadzie wszędzie go pełno. Wydaje dyspozycje kto, gdzie jak i kiedy powinien stać, iść, siedzieć. W ten sposób nasz reżyser leczy swoje kompleksy. Pół biedy kiedy ogranicza się do pleneru ale niestety najczęściej to mu nie wystarcza. On chce zrobić wielki film, ale ponieważ zwykle nie ma do czynienia z zawodowymi aktorami, więc jego produkcje oddane nowożeńcom są sztywne jak hartowany pręt stalowy. 

Myśliwce F-16 eskortujące orszak weselny  

Unikajcie ofert, które próbują Wam wmówić, że do obsługi ślubu potrzeba kilku osób. Oczywiście przedstawiający taką ofertę będą ją uzasadniać na pewno przekonująco, bo do tego się przygotowali. Ale o ile jeszcze zrozumiałe są dwie kamery, czy bardziej para fotograf i filmujący, to zupełną bzdurą jest dwóch fotografów, czy wielu kamerzystów, no chyba, że to jest książęcy ślub transmitowany na świat, wtedy i myśliwce F-16 osłaniające orszak weselny są uzasadnione.

Oto dwa ważne powody do odrzucenia na dzień dobry takich ofert.  

1. Bardzo znaczące, absolutnie nieuzasadnione w końcowym rezultacie produkcji podniesienie ceny usługi. Każdemu operatorowi, który często bywa z łapanki na doraźne zlecenie, trzeba zapłacić ładnych parę stów. Ponadto zwykle tego typu usługi świadczą “poważne” i “niebylejakie” firmy i naprawdę sami głęboko wierzą w to, że inaczej się nie da ani, że można taniej.
O ile dobrany operator z fotografem mało sobie przeszkadzają (często są to partnerzy w życiu prywatnym jak mąż i żona i doskonale się rozumieją), o tyle przy większej liczbie osób biegających z aparatami, którzy może współpracują ze sobą po raz pierwszy w życiu, bałagan w kadrze jest nieunikniony i bywa często przekleństwem dla montażysty.  

I tu pozwolę sobie wejść ja

Pytanie konkursowe: W jaką rolę wcieliłem się na tym filmie. Dla pary, która odgadnie rabat na usługę w wysokości 300zł.

Tworzenie obrazu jest moją pasją, której poświęciłem się już w młodości. Szkoły nie liczę, choć już wtedy coś tam rysowałem, ale moje życie zawodowe związane jest z tworzeniem obrazów - pędzlem i farbami, pastelami, węglem i ołówkiem, przy pomocy programów graficznych od grafiki rastrowej i wektorowej, od efektów FX, 3D do fotografii i filmu...  Jednym słowem bogate doświadczenia.  

Pierwsze fotografie ślubne zrobiłem 17 lat temu. Miałem co prawda kilkuletnią przerwę w ślubach, ale w tym czasie rozwijałem się twórczo jeszcze intensywniej, tworząc między innymi filmy dokumentalne.  

Pomimo kilkuletniej przerwy nie zapomniałem co w ślubie i weselu ma znaczenie, więc kiedy w zeszłym roku znający moją twórczość znajomi narzeczeni zaprosili mnie na swój ślub, to odnalazłem się w temacie jakbym przerwy w ogóle nie miał. Ponadto w obraz wkradły się nowe doświadczenia filmowe, nowe techniki, nowy sprzęt więc i państwo młodzi, ich rodzice, goście, byli zachwyceni. 

Pracuję Lumiksem GH4 i GH5, aparaty w branży cenione za możliwości tworzenia pięknego obrazu. GH 4 filmuje w 4K i służy jako druga kamera, którą na przykład w kościele stawiam na statywie ze slajderem wprowadzanym silnikiem w ruch. To zastępuje drugiego operatora.  

GH5 filmuję w 5K co daje mi duże pole manewru w post produkcji oraz mam jednocześnie materiał na zdjęcia jako stop klatki. 
Kiedyś przed lumiksem GH5 zdjęcia i film robiłem w ten sposób, że na przemian filmowałem i fotografowałem. Odbywało się to oczywiście jedno kosztem drugiego. Nie miało to znaczenia kiedy akcja trwała długo, ale kiedy była błyskawiczna, to były albo zdjęcia, albo film.  

Teraz jest inaczej. Jak już wspomniałem GH5 ma możliwość filmowania w 5K przy znacznej głębi kolorystycznej. Nie są to co prawda RAWy, z których można wydrukować duży plakat, ale kto robi plakaty ze zdjęć ślubnych. W ten sposób filmując robię niejako 25 zdjęć na sekundę. Jest więc z czego wybierać.